tytułem wstępu

Rozchwiana emocjonalnie wariatka zabrała się za marudzenie w sieci. Nic ciekawego tu nie ma i nie będzie.

poniedziałek, 30 marca 2009

Draniowe spotkanie

Widziałam się z Draniem. Mieliśmy zaległą instalację do zrobienia no i bardzo już nalegał. Jakiś tajemniczy był ... "boję się, że nie zdążymy się spotkać" i takie tam inne teorie wysnuwał. Podczas naszego spotkania był inny niż zazwyczaj. Smutny i nieobecny. Pytałam co się dzieje ale nie odpowiedział. Spędziliśmy razem 6 godzin i wiecie co ? wcale nie mam doła po tym spotkaniu. Było miło, ciepło i przytulnie. Nostalgicznie. Tulił mnie do siebie tak jakby za chwilę miał skończyć się świat, tak jak wtedy w Warszawie jak się pokłóciliśmy. Coś czuję,że chciał mi powiedzieć,że się żeni tylko nie wiedział jak albo bał się mojej reakcji. Niepotrzebnie. Szkoda, że nie spróbowaliśmy kiedy był na to czas.Teraz jedyne czego chcę to żeby był szczęśliwy. Żebyśmy oboje byli szczęśliwi - osobno.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz