tytułem wstępu

Rozchwiana emocjonalnie wariatka zabrała się za marudzenie w sieci. Nic ciekawego tu nie ma i nie będzie.

niedziela, 3 maja 2009

długi weekend

Weekend majowy w tym roku wcale nie jest taki strasznie długi. Patrząc jednak z perspektywy kończącego się weekendu to czuję się jak na wakacjach ! szok ! jutro do pracy ? eee to niemożliwe ;) 
W czwartek po tradycyjnym dyżurze u babci pojechałam na zakupy, bo jak 3/4 ludności naszego pięknego kraju planowałam grilla na piątek. Oczywiście w sklepach o 20 pusto. Znaczy towaru nie było bo ludzi to było aż nadto.  No ale jakoś dałam radę i wróciłam do domu z tarczą znaczy z zakupami. Od rana w kuchni, od rana na gazie. Później znajomi grill, badmington i inne rozrywki. Miło miło. Sobota pod znakiem rowerowym (dlaczego ja właściwie tak się broniłam przed pedałowaniem, co ? niech mi ktoś przypomni) Niedzielę spędzam w szafie. Wywalam ciuchy, w których już nie będę chodzić, prasuję, ukladam i odpoczywam. Dziwne to wszystko ale czuję się szczęśliwa i wypoczęta! Szok !

no a jutro 2 rozprawy u mojego ulubionego sędziego .... mrrrr  na samą myśl mordka mi się śmieje, mimo,że ciężko będzie to wygrać ... co tam .... będzie przynajmniej przystojnie mrrrr