tytułem wstępu

Rozchwiana emocjonalnie wariatka zabrała się za marudzenie w sieci. Nic ciekawego tu nie ma i nie będzie.

piątek, 19 grudnia 2014

5 za 3

za 3 dni minie 5 miesięcy "jedną z wielu zaczynam być, już mnie dawno nie ma w Twoich planach"

.... może odkryjesz gdzieś siebie drugi raz, w nowych ramionach, bo mnie za dobrze znasz. Wieczność obiecasz jej, choć mi oddałeś ją ...... 

bez sensu to cytowanie bo w zasadzie trafia w sedno i trzeba by przepisać całość.



poniedziałek, 10 listopada 2014

yes I will !

I'm gonna be luck in love someday

piątek, 24 października 2014

sobota, 11 października 2014

poniedziałek, 15 września 2014

poniedziałek, 1 września 2014

Bez Ciebie jestem za krótka na długą drogę przez świat :(


Bez Ciebie jestem tak smutny, jak kondukt w deszczu pod wiatr
Bez Ciebie jestem wyzuty z ochoty całej na świat 
Bez Ciebie jestem nieładny bez żadnej szansy u pań 
Bez Ciebie jestem bezradny, jak piesek co wypadł z sań 
Bez Ciebie jestem za krótki na długą drogę przez świat 
Bez Ciebie jestem malutki i wytłuc może mnie grad
Bez Ciebie jestem tak nudny, jak festiwale "na cześć"
Bez Ciebie jestem tak trudny, że trudno siebie mnie znieść
Bez Ciebie jestem niepełny, jak czegoś ćwierć albo pół
Bez Ciebie jestem zupełny balon, łachudra i wół 




niedziela, 31 sierpnia 2014

if you are not ready for love, how can you be ready for live ?


So let's love fully
And let's love loud
Let's love now
Cause soon enough we'll die ..... 

wtorek, 26 sierpnia 2014

pierwszy raz

Dziwnie mi. Żałoba trwa. Wczoraj gdy już już myślałam, że stany zawałowe mam za sobą wróciłam do pustego domu i trach ... spotkanie z dobijająca rzeczywistością nie było fajnie.

Dziś kolejny pierwszy raz bez niego.  Pierwsze występy w zaszczytnej sukience bez jego wsparcia i dumy.

Dupa dupa dupa ... czuję się jakbym żyła tylko dla niego.

Czas wziąć się w garść i zamiast uciekać od problemów,  zmierzyć się z nimi.

Zbliżam się do dnia pogrzebu.

niedziela, 17 sierpnia 2014

piątek, 15 sierpnia 2014

nie chcę być czymś co byś kiedyś stracić chciał ....

wielokrotnie śpiewałam z Kasią Kowalską ten tekst, w samochodzie, w domu , w metrze. Nigdy jednak nie sądziłam, że stanie się on dla mnie tak bliski. Nie sądziłam, że kiedykolwiek będzie chciał mnie stracić, że kiedykolwiek sam ze mnie zrezygnuje.

Siedzę przybita i gapię się bezsensownie w telewizor. Tymczasem miłość mojego życia nabiera wiatru w żagle. Nowa fryzura, nowe przygody, weekend w Chorwacji na pełnym spontanie - moje marzenie. Jeszcze chwila i będzie nowa dziewczyna ... a może już jest.

Zazdroszczę.

Ja nie potrafię podnieść się z podłogi .

wtorek, 12 sierpnia 2014

dziecięcy paradoks

nigdy nie ma odpowiedniego momentu na urodzenie dziecka, jednak kiedy ludzie się kochają to każdy moment jest odpowiedni.

poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Byłeś serca biciem .....

....wiosną zimą życiem
marzeń moich echem
winem wiatrem śmiechem .....


niedziela, 10 sierpnia 2014

...

Widzieliśmy się dziś ..... Jak przychodzi, jak śmieje się ze mnie, jak jest obok i razem milionowy raz oglądamy odcinek "jak poznałem waszą matkę" to wtedy czuję się jak w domu. Bo dom bez niego jest tylko mieszkaniem. Pustym słonym mieszkaniem. Słonym od łez i słonym od wspomnień. Tak, wspomnienia są słone. Zostawiają piekące rany, jak ta sól morska, o którą tak się spieraliśmy, i której nasypał przesadnie do jajecznicy - jednego z naszych pierwszych wspólnych posiłków. Słone jak woda w Adriatyku, która piekła w oczy gdy skakaliśmy na bombę z motorówki.

Dziś niebo jest wyjątkowo piękne. Prawie tak piękne jak podczas naszego wyjazdu w Bieszczady. Księżyc wygląda zjawiskowo i można zobaczyć deszcz meteorytów. Cudownie byłoby to zobaczyć sącząc winko i zagryzając serem wyjętym prosto z naszego kosza piknikowego. Cudownie byłoby to robić na naszym dachu. Nie minął jeszcze rok od dnia gdy jedliśmy na tym dachu śniadanie.

Wszystko czego dotknę, na co spojrzę .... wszystko kojarzy mi się z nim. Nowy samochód, który odbieram jutro też jest wynikiem naszych wypraw po salonach samochodowych, naszych rozmów i porównań modeli i marek. Będę w nim słuchać muzyki, którą wysyłał mi zanim jeszcze byliśmy razem i wtedy kiedy mieszkaliśmy bardzo daleko od siebie i było nam ciężko, muzyki płynącej prosto z iPoda, którego przywiózł mi z Hong Kongu. Hong Kong i jego problemy z lotami, prawie takie jak odwołane samoloty po świętach, nasz pierwszy pocałunek na lotnisku, truskawki w brzydalu gdy odbierał mnie z Shannon..... mogę tak bez końca ....

nie użalam się nad sobą. Usiłuję się pozbierać po tym jak moje życie gwałtownie zmieniło kurs. Zostałam sama i nie rozumiem dlaczego. Nie ma nic gorszego niż ta cholerna niewiedza.

Dziś po raz kolejny powiedział mi, że to wszystko nie ma już znaczenia. Nie ma dla nasz przyszłości.

Próbuję to zaakceptować i oddać mu jego wolność i wydaje mi się, że daję radę, że jest lepiej aż nagle
 przychodzi pająk. Mały wstrętny pająk .... i moja samotność dobija mnie jeszcze bardziej.

piątek, 1 sierpnia 2014

Bang bang ! my baby shot me down ......





a jeszcze niedawno na imprezie casinos poland tak dobrze się czułam przy nim gdy Ania śpiewała .... ehhh live sux !



Now he is gone, I don't know why..... until this day somethimes I cry .....

poniedziałek, 23 czerwca 2014

Osiecka prawdę Ci powie

"Nie wierzę w brak czasu. Zawsze jest czas na ten krótki błysk, na ten znak: jesteś dla mnie ważna."


-Agnieszka Osiecka, 'Rozmowy w tańcu'

Ano tak to jest, że całkowicie i bez zastrzeżeń się z tym zgadzam. W pełnej rozciągłości. A tu tak jakoś życie pokazuje, że nie do końca tak jest. Praca, stres, zabieganie. To wszystko powoli zabija kroczek po kroczku, kawałeczek po kawałeczku moją wiarę w to że jestem ważna. Że jestem ważna dla niego! Wiem, że w domu chciałby odpocząć, ale dlaczego nie da się tego zrobić przytulając ? Dlaczego buduje między nami mur, taki mur, z którego nie jestem w stanie wyciągać i odrzucać kolejnych cegieł dzień po dniu. Nie mam już na to siły. Coraz bardziej widzę w tym syzyfową pracę. Tyle, że Syzyf zbliżał się coraz bardziej do szczytu i mógł żyć nadzieją, a mnie ten mur rośnie w oczach. Cegły zamieniają się w żelbeton i widzę swoją bezsilność i niemoc. Powoli zaczyna mnie to przerastać. słowa, których jest i tak zbyt mało to nie wszystko. Brakuje mi gestów na ich potwierdzenie, przytulenia, bliskości. 

niech te mury runą .... bo mi źle :(