Bałam się spotkać z K po tej całej "awanturze". Niby już nie widać tego napięcia dziwnego i rozmawia ze mną w miarę normalnie (w miarę - no ale nie mogę mieć pretensji przecież) ale i tak się bałam jak to będzie. Było dobrze. Było hmm prawie jak wcześniej.
Lubię gdy jest.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz