Nie obiecuję Ci wiele... Bo tyle co prawie nic... Najwyżej wiosenną zieleń... I pogodne dni... Najwyżej uśmiech na twarzy... I dłoń w potrzebie... Nie obiecuję Ci wiele... Tylko po prostu siebie... Jak powietrze. Jak dziurę w starym swetrze. Jak drzewo na polanie. Po prostu Kocham Cię...Kochanie. Czy pozwolisz, że ci powiem. W wielkim skrócie i milczeniu... Że Ci oddam i otworzę... W ciszy serc, w potoków lśnieniu. Słowa dwa przez sen porwane... Przez noc ukryte... Przez czas schwytane... Słowa dwa co brzmią jak śpiew, Dwa proste słowa: Kocham Cię.*
*(autor mi nie znany ale teks zasłyszany w jednym serialu - banał wiem, ale mnie zaczarował i już )