Byłam u kitlowca .... pooglądał, pomęczył i miał dla mnie 2 wiadomości
ta dobra :
po poprzednich perturbacjach lewa się ładnie zabrała do pracy i wygląda zdrowo.
ta zła :
tym razem prawa robi sobie jaja i jest "kosmata"
z receptami i L4 w łapce (bo przez pierwsze dni leków będzie bolało) powędrowałam do domu dalej udawać, że nic mi nie jest a L4 to tylko prezent urodzinowy ;)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz