tytułem wstępu

Rozchwiana emocjonalnie wariatka zabrała się za marudzenie w sieci. Nic ciekawego tu nie ma i nie będzie.

niedziela, 19 kwietnia 2009

jestem ciocią :)

Moja przyjaciółka urodziła małą Zuzię :)

jestem bardzo szczęśliwa, chociaż ciężko mi sobie powiązać słowa "rodzice" z Elą i Michałem.

Już niedługo mała Zu przyjedzie do kraju i będę mogła ją poznać osobiście !

Cieszę się jak wariat !

weekendowo

Weekend jak zwykle za krótki. Piątkowy wieczór minął baaardzo miło. Sobota i niedziela pod znakiem zakwasów ;) a teraz siedzę sobie na dyżurze i mi jakoś tak smutno. Dziś nad wodą wpadliśmy na drania. Jak się z nim umawiam to zupelnie inaczej znoszę te spotkania. Teraz spadł na mnie jak grom z jasnego nieba. Widziałam znajomą postać ale do końca nie byłam pewna skąd znam tego dziwnego faceta. Podszedł bliżej. Uśmiechał się rozbrajająco i już wiedziałam, że niczego dobrego z tego nie będzie. Wymieniliśmy grzecznościowe 2 zdania i poszliśmy każdy w swoją stronę. Ja po lotki do samochodu, on w kierunku jeżdżącej na rolkach swojej Pani. Wrrr. Oczywiście mimo tego, że reszta dnia była bardzo miła to ja cały czas myślę o nim i jakaś jestem nieswoja. Bez sensu! No i nie mam komu pomarudzić :( Świeża mama ma teraz zupełnie inne problemy i ciekawsze tematy do poruszenia, poza tym jak słyszy jego imię to ma ochotę gryźć a K nie ma dla mnie czasu. Przykro trochę ale bardzo się cieszę, że u niego coś się dzieje. Nic nie mówi ale mam nadzieję, że nie łazi do tego kina tak bez przerwy z kolegami tylko, że zamieszana w to jest jakaś miła kobieta.
no i co ? no i nic ... niedziela się kończy a jutro znowu do pracy .... no nie to przecież nie może tak w kółko być no ....

poniedziałek, 13 kwietnia 2009

Drań ... again

Tak tak wiem , nie powinnam, nie wolno mi, tak nie wypada to jest złe. Wiem. Mimo tej świadomości znowu się z nim widziałam. Byliśmy na spacerze i z tego wszystkiego zgubiłam gdzieś kolczyki :/ On chce się spotkać znowu i wiecie co ? wiem że znowu to zrobię. Ulegnę jak głupia gęś.
Chociaż tyle, że już przez to nie cierpię tylko czerpię same korzyści. Już mnie nie rozkłada na łopatki i nie choruję po tych spotkaniach. Teraz to on chce się widywać nie ja . Niech i tak będzie. W końcu trzeba dbać o kondycję ;)

no dobra mam trochę wyrzutów sumienia .... tak tyci tyci ;)

nic nie może przecież wiecznie trwać

"Nic nie może przecież wiecznie trwać
co zesłał los trzeba będzie stracić

nic nie może przecież wiecznie trwać
za miłość też przyjdzie kiedyś nam zapłacić"

tak to kiedyś ktoś mądry napisał... i jaki z tego wniosek ? mamy nie kochać ? nie ubarwiać sobie świata emocjami ? bzdura ... przyjdzie zapłacić to zapłacę ... płacę tak za każdym razem a cena jeszcze nigdy nie była zbyt wysoka. To nie tak, że gdy coś tracę mówię sobie "było minęło " i idę dalej. Tak byłoby zbyt prosto i zbyt pięknie. Boli, drażni, irytuje, wyciska łzy. Jednak moje życie byłoby zbyt nudne gdyby nie te wszystkie emocje ! Czasami jednak chciałabym takiego spokojnego życia u boku kogoś komu ufam i z kim mi dobrze. Takiego wracania po pracy do domu gdzie czeka odkurzacz i obiad do zrobienia. Do domu gdzie wieczorem można pooglądać razem mecz, a gdy się znudzi namówić misia na sex na kanapie. Później dać buziaka na dobranoc i następnego dnia zrobić dokładnie to samo. Tylko .... czy ja tak potrafię ? patrząc wstecz nasuwa się prosty wniosek : NIE. Jak za długo jest dobrze to wynajduję sobie problem i trach awantura gotowa.
Po co piszę to wszystko ? Ano zaczęłam się dziś zastanawiać czy nie przeniosłam tego modelu działania na K. Może po prostu zbyt długo było między nami dobrze i dlatego wmówiłam sobie tą dziką chęć posiadania go na własność i stworzenia wielkiego problemu ? ehh mam nadzieję, że to nie tak .... w każdym razie widzieliśmy się w sobotę i było fajnie. Tak po prostu fajnie. Oczywiście tradycyjnie było mi mało bo przecież zachłanność to moje drugie imię, a może nawet pierwsze, tylko przedstawiam się drugim bo bardziej ludzkie.

Obiecał, że nie będzie tu więcej zaglądał. Jakoś dziwnie mu wierzę. Ja bym nie potrafiła się powstrzymać ale to On nie ja. Jak powie, że nie będzie się odzywał to nie będzie. Jak powie, że nie przeczyta to tego nie zrobi. Imponuje mi tym nieziemsko. Ja mówię jedno, myślę drugie a robię trzecie. To też trzeba zmienić ;)

środa, 8 kwietnia 2009

manipulanci ....

no i stało się ... kolejny raz dałam się wmanewrować twórcom jakiejś amrykańskiej produkcji. Oglądając " Marley i ja " wylałam wiadro łez ... wstyd się przyznać ale przez połowę filmu było mi ciężko przebrnąć ....

taka stara a taka durna .... jakby to powiedział mój dadi ....


a film polecam ;) chociaż już go więcej nie obejrzę ;)

niedziela, 5 kwietnia 2009

chciałam to mam :/

ehh ... kolejne skutki moich błędów docierają do mnie jak spóźnione fale ....
coraz częściej wydaje mi się,że rozmawiamy z K na siłę, że to taki "odgrzewany obiad". Ciągniemy to bo tak i już a nie dlatego, że ta znajomość daje nam radość. Wieje chłodem ... a to przecież nie taryfa syberyjska ....

niestety chyba faktycznie czas dać sobie odpocząć ... tak konkretnie odpocząć :(

środa, 1 kwietnia 2009

1 kwietnia 2009

w zasadzie to dzień jak każdy inny dzień pomijając fakt, że :

1) dziś są urodziny Słodkiego
2) dostałam okres i czuję się podle ... no ale to przecież nie pierwszy raz
3) w pracy wysłali mnie do kadr, gdzie nikt tak naprawdę niczego ode mnie nie chciał
4) Dadi o mało nie doprowadził mamy do zawału prowadząc z nią taką rozmowę :

- Myszko , martwię się o nasze dziecko ...
- ???
- no wiesz, jakoś tak zdrowiej się odżywia , nie chciała wina ode mnie ostatnio. Wydaje mi się, że jest w ciąży
- cooo ? i nie powiedziała mi o tym ? niemożliwe ! przecież by mi powiedziała !
- a jednak ...
- nie nie przecież bym zauważyła ...
- no dobra przyznam Ci się ... znalazłem u niej test ciążowy
- grzebałeś w jej rzeczach ???? pogięło Cię ???? jak mogłeś to zrobić ! .... ale w sumie dziecko to nie tragedia ... nawet fajnie ... tylko kto jest ojcem ?
- kochanie ....
- a wynik na pewno był pozytywny ??? pokaż !
- kochanie spójrz w kalendarz ...... Miłego dnia !

;)