Weekend jak zwykle za krótki. Piątkowy wieczór minął baaardzo miło. Sobota i niedziela pod znakiem zakwasów ;) a teraz siedzę sobie na dyżurze i mi jakoś tak smutno. Dziś nad wodą wpadliśmy na drania. Jak się z nim umawiam to zupelnie inaczej znoszę te spotkania. Teraz spadł na mnie jak grom z jasnego nieba. Widziałam znajomą postać ale do końca nie byłam pewna skąd znam tego dziwnego faceta. Podszedł bliżej. Uśmiechał się rozbrajająco i już wiedziałam, że niczego dobrego z tego nie będzie. Wymieniliśmy grzecznościowe 2 zdania i poszliśmy każdy w swoją stronę. Ja po lotki do samochodu, on w kierunku jeżdżącej na rolkach swojej Pani. Wrrr. Oczywiście mimo tego, że reszta dnia była bardzo miła to ja cały czas myślę o nim i jakaś jestem nieswoja. Bez sensu! No i nie mam komu pomarudzić :( Świeża mama ma teraz zupełnie inne problemy i ciekawsze tematy do poruszenia, poza tym jak słyszy jego imię to ma ochotę gryźć a K nie ma dla mnie czasu. Przykro trochę ale bardzo się cieszę, że u niego coś się dzieje. Nic nie mówi ale mam nadzieję, że nie łazi do tego kina tak bez przerwy z kolegami tylko, że zamieszana w to jest jakaś miła kobieta.
no i co ? no i nic ... niedziela się kończy a jutro znowu do pracy .... no nie to przecież nie może tak w kółko być no ....
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz