Dziwnie mi. Żałoba trwa. Wczoraj gdy już już myślałam, że stany zawałowe mam za sobą wróciłam do pustego domu i trach ... spotkanie z dobijająca rzeczywistością nie było fajnie.
Dziś kolejny pierwszy raz bez niego. Pierwsze występy w zaszczytnej sukience bez jego wsparcia i dumy.
Dupa dupa dupa ... czuję się jakbym żyła tylko dla niego.
Czas wziąć się w garść i zamiast uciekać od problemów, zmierzyć się z nimi.
Zbliżam się do dnia pogrzebu.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz