Widzieliśmy się dziś ..... Jak przychodzi, jak śmieje się ze mnie, jak jest obok i razem milionowy raz oglądamy odcinek "jak poznałem waszą matkę" to wtedy czuję się jak w domu. Bo dom bez niego jest tylko mieszkaniem. Pustym słonym mieszkaniem. Słonym od łez i słonym od wspomnień. Tak, wspomnienia są słone. Zostawiają piekące rany, jak ta sól morska, o którą tak się spieraliśmy, i której nasypał przesadnie do jajecznicy - jednego z naszych pierwszych wspólnych posiłków. Słone jak woda w Adriatyku, która piekła w oczy gdy skakaliśmy na bombę z motorówki.
Dziś niebo jest wyjątkowo piękne. Prawie tak piękne jak podczas naszego wyjazdu w Bieszczady. Księżyc wygląda zjawiskowo i można zobaczyć deszcz meteorytów. Cudownie byłoby to zobaczyć sącząc winko i zagryzając serem wyjętym prosto z naszego kosza piknikowego. Cudownie byłoby to robić na naszym dachu. Nie minął jeszcze rok od dnia gdy jedliśmy na tym dachu śniadanie.
Wszystko czego dotknę, na co spojrzę .... wszystko kojarzy mi się z nim. Nowy samochód, który odbieram jutro też jest wynikiem naszych wypraw po salonach samochodowych, naszych rozmów i porównań modeli i marek. Będę w nim słuchać muzyki, którą wysyłał mi zanim jeszcze byliśmy razem i wtedy kiedy mieszkaliśmy bardzo daleko od siebie i było nam ciężko, muzyki płynącej prosto z iPoda, którego przywiózł mi z Hong Kongu. Hong Kong i jego problemy z lotami, prawie takie jak odwołane samoloty po świętach, nasz pierwszy pocałunek na lotnisku, truskawki w brzydalu gdy odbierał mnie z Shannon..... mogę tak bez końca ....
nie użalam się nad sobą. Usiłuję się pozbierać po tym jak moje życie gwałtownie zmieniło kurs. Zostałam sama i nie rozumiem dlaczego. Nie ma nic gorszego niż ta cholerna niewiedza.
Dziś po raz kolejny powiedział mi, że to wszystko nie ma już znaczenia. Nie ma dla nasz przyszłości.
Próbuję to zaakceptować i oddać mu jego wolność i wydaje mi się, że daję radę, że jest lepiej aż nagle
przychodzi pająk. Mały wstrętny pająk .... i moja samotność dobija mnie jeszcze bardziej.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz