Wszystko zaczęło się trochę ponad tydzień temu. Spędziłam miły weekend w bardzo miłym towarzystwie. No i klops. Od tamtego czasu uśmiech nie schodzi mi z twarzy.
Chodzę po sklepie - uśmiecham
Tankuję paliwo - uśmiecham
Jem obiad - uśmiecham
Prowadzę samochód - uśmiecham
twarz mnie już boli od tego uśmiechania, co nie zmienia faktu, że nie ogarniam tego co się dzieje i boję się, że za chwile nie pozostanie po tym nawet mały ślad.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz