tytułem wstępu

Rozchwiana emocjonalnie wariatka zabrała się za marudzenie w sieci. Nic ciekawego tu nie ma i nie będzie.

środa, 16 stycznia 2019

***

A jeśli ktoś miał, na przykład, psa.
To jak temu psu wytłumaczyć,
że pana już nie będzie?
Choćby pies szukał i tu i tam i gdzie indziej.
I wszędzie?
Jak temu psu wytłumaczyć,
że zapach też zniknie powoli,
że psu zostanie tylko pamięć i ukradziony gdzieś kapeć i nieobecność, co boli?
Że zniknie płaszcz i buty też znikną
z korytarza.
I już nie będzie dłoni,
której ciepły dotyk
tak miękko psa rozmarzał…
Że coś się tak bardzo zmieniło
i odtąd już będzie inaczej.
Pies patrzy i nie rozumie,
dlaczego pani płacze…
/Barbara Borzymowska/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz